Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z czerwiec, 2016

10 metrów, pół sekundy od tragedii

wokół dziecka: bezpieczeństwo

Poszłyśmy wczoraj z Misią na rowerek (4 kołowy). Jechała głównie obok mnie, bo tłok był duży na alejce rowerowej. W pewnym momencie skręciłyśmy w boczną uliczkę, szeroki chodnik, zero ludzi i samochodów. Wyprzedziła mnie trochę, ale oceniłam, że spoko, tu jest bezpiecznie. Idę sobie za nią, coś tam myślę, jednak widzę, że już jest za daleko. Mówię więc "Misia hamuj", a ona nic, to ja znowu, a ona dalej jedzie. Widzę, że próbuje hamować, ale nie może, rozpędziła się nieco. Przyspieszam, do przejścia dla pieszych ma jeszcze 30 metrów, więc wiem, że spokojnie ją zatrzymam, idąc szybszym krokiem. Ale nagle Misia zdenerwowana, że nie może zahamować, ze sporą prędkością postanawia zawrócić w moją stronę... skręca więc w lewo i oczywiście to niemożliwe by zawróciła o 180 stopni. Zatem zawraca o 90 i leci prosto na ulice. Ponieważ jechała pomiędzy dwa zaparkowane auta, nie mogła zobaczyć, że nadjeżdża samochód... jak to zwykle się mówi - nie wiadomo sk…

Złomkiem być:)

Wieczorem tuż przed spaniem. Mówię czule:

Misio masz takie piękne oczy w kształcie migdałków i takie są niebieskie jak jezioro, albo niebo. I Twoje ustka są w kolorze malinek i policzki masz takie różowiutkie (rozczulenie, uniesienie, jestem fioletowo-różową tęczą, świat jest piękny, bo widzę piękno, dotyk mam jak babie lato, fruwam wysoko).

i nagle jeb, lecę w dół, na zwykłą, szarą, prawdziwą ziemię:

"mamusiu Ty też jesteś taka piękna. I ząbki masz jak Złomek".

Ej no. Ja byłam niedawno u ortodonty. Ale on poproszony o realne koszty aparatu podał kwoty i ja je dodałam i całościowo wyszło 7000 zł...:), te wszystkie wizyty, dokręcanie śrubek. Nie, nie teraz.

Pozostała mi na razie samoakceptacja level hard - oto ja:





Dzień Ojca

Wikipiedia: święto "w Polsce obchodzone corocznie 23 czerwca od roku 1965".

Serio? czy tyko w mojej okolicy się go nie obchodziło, czy tak ogólnie było? ogólnopolski zwyczaj nieświętowania dnia taty? No nie przypominam sobie laurek i przedstawień.

W każdym razie współcześnie pamiętamy o tatkach. Są obecni. Duchem i ciałem uczestniczą we wzrastaniu swoich dzieci. Z oddaniem i szczerą miłością.

Wczoraj po sieci krążyły różne treści na temat ojców. Różne budziły we mnie emocje. Myślę, że niełatwo mężczyznom się w tej roli odnaleźć. Dziś my kobiety jesteśmy narratorkami ich ojcostwa. A co prawdziwie drzemie w ich sercu?

Jestem mamą córki, o relacji dziewczynka - tata wiem więcej. Obszar relacji syn-ojciec jest mi mniej znany.

Dziś mam malutko czasu, bo za chwilę wyruszam na długo wyczekiwany weekend z przyjaciółmi, bez Misi i Męża:) a temat ogromny.

Niech mówią obrazy:)



po więcej kliknij tu: tata_ksiezniczka

 A tu nieco inny klimat:






po więcej kliknij tu: tata nasz codzienny

O r…

bransoletka z numerem do mamy

wokół dziecka: bezpieczeństwo

Zbliżają się wakacje. Warto zadbać o bezpieczeństwo naszych maluchów w miejscach, w których łatwo się zgubić. Parki rozrywki, baseny i inne zbiorniki wodne. Zatłoczone plaże, place zabaw, kolonie. Festyny, festiwale, targowiska.  Zwykłe deptaki, a nawet sklepy.

Nie jestem zwolenniczką propagandy lęku o dziecko, ale wydaje mi się rozsądnym pomysłem wyposażyć pociechę w malutki gadżet zawierający numer telefonu do rodziców.

Rzecz o opasce lub bransoletce z wytłoczonym, bądź napisanym numerem do opiekuna, imieniem dziecka, a nawet grupą krwi. Innym rozwiązaniem jest samodzielnie zrobiona bransoletka z koralików (wersja dla dziewczynek - chociaż tu mam wątpliwości czy będzie się pewnie trzymać na rączce).


Niechaj obrazki mówią same za siebie:







znalazłam je na allegro:
opaski_allegro (kliknij)

Malucha, który nie mówi, ale już komunikuje się możesz nauczyć, żeby pokazywało dorosłym bransoletkę i mówiło np. "mama halo".  Dziecko mówiące warto poinformowa…

bicie uczy, ale tylko złych rzeczy

Bardzo poruszyła mnie kampania Rzecznika Praw Dziecka o tym, że bicie uczy, ale... tylko złych rzeczy.

Trafia do mnie, bo jest bardzo rzeczowa. Może stanowić zwięzłą odpowiedź na sformułowania typu: "bili mnie i co wielkiego mi się stało? jakoś wyrosłem na ludzi i dziś jestem dzięki (!) temu silny, dzielny, mądry, dobrze wychowany itp.".

Za to nauczyłeś się, że:
- przemoc jest najlepszym sposobem rozwiązywania problemów
- że nawet najbliższych trzeba się bać
- że silniejszy ma zawsze rację
- że ludzie nie zasługują na szacunek
- a jedyne co do nich przemawia to BÓL i STRACH

30 sekund, a tak treściwie!



pomyśl czy nawet jeśli Tobie jest dobrze na świecie, mimo zaznanej przemocy, to czy także innym jest dobrze z Tobą?

bardzo ważny - moim zdaniem  - artykuł na temat "bili mnie, ale nic mi nie jest" znalazłam na stronie blogojciec.pl (swoją drogą jeden z moich ulubionych blogów:))

kliknij: czy naprawdę wyrośliśmy na porządnych ludzi (trochę statystyk)

polecam lekturę teg…

kuktasy, syrenka i faszyn

Co my się ostatnio naśmiejemy:):):) Cudaka takiego mamy pod dachem, że hej! Język jej się plącze, rzeczywistości nakładają i dobry gust wyrabia:)

1.
ja: wiesz Misio - K. jedzie do swojej dziewczyny. Jedzie tam pociągiem.
Mi: dlaczego?
ja: bo ona jest z innego miasta. Mieszka nad morzem.
Mi: (całkiem serio) to ona jest syrenką???
ja: ?

:)
(a przy okazji widzieliście to? i co tu wybrać?:)

2.
kupiłyśmy lody. Misia wybrała kaktusa. Idzie, zajada i mówi: mamo, teraz te kuktasy są inne, mają więcej polewy:) (naprawdę mają! tej zielonej - kto fan, ten do sklepu! oto on: kaktus)
ja: chyba kaktusy?
Mi: a no, no! kaktusy:)

3.
tym razem koleżanka z przedszkola.
Wchodzimy do Rossmana. Jeśli bywacie, to wiecie, że są tam takie standy obwieszone biżuterią: kolczyki, naszyjniki, bransoletki, słowem świecidełka w sam raz dla małych sroczek:). Spotykamy koleżankę Misi. Gdy Z. zauważa Mi , wykrzykuje radośnie jej imię, podbiega, łapie za rączkę i prowadzi w stronę tych plastikowo-szklanych błyskotek, m…

czy jestem oazą spokoju i czy moje dziecko to aniołek?

Otóż nie. I nie. :)

Wiem, to o czym piszę jest niepopularne. Budzi emocje. Różne.

Rodzicielstwo bez kar i nagród, bez krzyku i bicia może się wydawać niewykonalnym zadaniem. I bywa takim. To często orka na ugorze. Tym ugorem jestem ja sama. Ze swoimi wzorcami, ograniczeniami, bagażem przekonań własnych i społecznych, wreszcie ze zwykłymi naturalnymi reakcjami emocjonalnymi.

Upadam. To jasne. Niekiedy pomimo, że nie podniosę głosu potrafię zranić treścią, zachowaniem, mową ciała. Ale nie skupiam się na porażkach, idę do przodu. Wyczarowałam sobie pojęcie rodzicielski update - szybko aktualizuję dane i w kolejnym kontakcie z Misią staram się nie powielać popełnionej pomyłki. Czasem wyjdzie, czasem nie. Szepnę tu tylko jeszcze o cudotwórczym słowie przepraszam:)

Bywają takie dni, okresy, momenty gdy jestem nerwowa. Ale nauczyłam się, że nerwowa nie oznacza wybuchowa.

Kluczem do sukcesu jest zwykła, prosta komunikacja, np. "Misio miałam dziś trudny dzień, jestem zmęczona i zdenerwowa…

szlaban i puchar do lamusa

Wychowanie bez kar i nagród.
(o słowie wychowanie też będzie niebawem, bo go nie lubię:)

Można by pomyśleć, że to kolejna fanaberia, eksperyment na własnym dziecku. Robienie mu świadomie pewnej krzywdy. Następny pomysł po bezstresowym wychowaniu, który wykształci dzieci niedostosowane do społeczeństwa. Nieszczęśliwe, nieporadne, nie znające norm, reguł, zasad życia. Eh.... No to na początek stawiam retoryczne pytanie i zawieszam na chwilę głos: A jakie to społeczeństwo jest? ...............

No właśnie!

To my rodzice, codziennie w swoim własnym (lub na kredyt:) domu, kształtujemy uczestników nowych społeczności. Nowych, czyli jakich?

Pewnego dnia postawiłam pierwsze kroki w świecie bez kar i nagród. Czyli w takim, który jeszcze nie istnieje. Dopiero powstaje. Z każdą decyzją rodzica, który rezygnuje z tresowania swojego dziecka, a postanawia z mądrością i miłością rozwiązywać trudne sytuacje lub wspierać w rozwoju. Ten świat jest jeszcze maleńki jak ziarenko gorczycy, ale wierzę, ż…