Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą wokół dziecka

teoria wielkiego łup

wokół dziecka: bezpieczeństwo A teraz pół żartem, pół serio:) Robisz coś, ot! choćby obiad w kuchni, a dziecię w tym czasie jest poza zasięgiem Twojego wzroku, np. bawi się w swoim pokoju. I nagle rozlega się wielkie ŁUP - uderzenie, łupnięcie, huk, trzask lub pęknięcie - no słowem odgłos zbliżającego się dramatu. Wstrzymujesz oddech na jedną, góra dwie sekundy, nasłuchujesz jak rozwinie się sytuacja... Cisza! Uff! nie włączyła się syrena, potomek nie zaczyna płakać lub krzyczeć z bólu albo przerażenia, a to oznacza, że nie ma ran ciętych, kłutych ani złamań otwartych. Zatem możesz dalej spokojnie przygotowywać posiłek. Ale nagle - w trzeciej sekundzie - w twojej głowie rozbrzmiewa złowieszcze pytanie: a co jeśli nie płacze, bo... nie żyje??? I biegniesz. Sprawdzasz. Dobra żyje. Uspokajasz się, rozczulasz, chwilę przyglądasz jego zabawie. I to nic, że wszystkie książki leżą na podłodze, półka dynda na jednej śrubie, a z niej zwisa peleryna Supermena lub skrzydełka dowolne...

10 metrów, pół sekundy od tragedii

wokół dziecka: bezpieczeństwo Poszłyśmy wczoraj z Misią na rowerek (4 kołowy). Jechała głównie obok mnie, bo tłok był duży na alejce rowerowej. W pewnym momencie skręciłyśmy w boczną uliczkę, szeroki chodnik, zero ludzi i samochodów. Wyprzedziła mnie trochę, ale oceniłam, że spoko, tu jest bezpiecznie. Idę sobie za nią, coś tam myślę, jednak widzę, że już jest za daleko. Mówię więc "Misia hamuj", a ona nic, to ja znowu, a ona dalej jedzie. Widzę, że próbuje hamować, ale nie może, rozpędziła się nieco. Przyspieszam, do przejścia dla pieszych ma jeszcze 30 metrów, więc wiem, że spokojnie ją zatrzymam, idąc szybszym krokiem. Ale nagle Misia zdenerwowana, że nie może zahamować, ze sporą prędkością postanawia zawrócić w moją stronę... skręca więc w lewo i oczywiście to niemożliwe by zawróciła o 180 stopni. Zatem zawraca o 90 i leci prosto na ulice. Ponieważ jechała pomiędzy dwa zaparkowane auta, nie mogła zobaczyć, że nadjeżdża samochód... jak to zwykle się mówi - nie wiadomo sk...

bransoletka z numerem do mamy

wokół dziecka: bezpieczeństwo Zbliżają się wakacje. Warto zadbać o bezpieczeństwo naszych maluchów w miejscach, w których łatwo się zgubić. Parki rozrywki, baseny i inne zbiorniki wodne. Zatłoczone plaże, place zabaw, kolonie. Festyny, festiwale, targowiska.  Zwykłe deptaki, a nawet sklepy. Nie jestem zwolenniczką propagandy lęku o dziecko, ale wydaje mi się rozsądnym pomysłem wyposażyć pociechę w malutki gadżet zawierający numer telefonu do rodziców. Rzecz o opasce lub bransoletce z wytłoczonym, bądź napisanym numerem do opiekuna, imieniem dziecka, a nawet grupą krwi. Innym rozwiązaniem jest samodzielnie zrobiona bransoletka z koralików (wersja dla dziewczynek - chociaż tu mam wątpliwości czy będzie się pewnie trzymać na rączce). Niechaj obrazki mówią same za siebie:   znalazłam je na allegro: opaski_allegro (kliknij) Malucha, który nie mówi, ale już komunikuje się możesz nauczyć, żeby pokazywało dorosłym bransoletkę i mówiło np. "mama halo"....