Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z styczeń, 2018

rodzinnie bez nudy! - sprawdź te 3 pomysły: bałwan inaczej, góra ciastków i prosty teatrzyk cieni

Nadchodzi weekend. Kto ma kilkulatka lub szkolniaka w domu, albo całe ich stadko, ten wie, że... dobre pomysły, przeganiające nudę są na wagę złota w te dwa urocze dni, które - kieeedyś - daaawno - teeemu, były dla nas rodziców czasem odpoczynku:). Prędzej czy później szkrab lub szkrabianka, przypełzną i wypowiedzą złowrogie zaklęcie: NUDZĘ SIĘ!

Wtedy warto mieć w zanadrzu kilka zabaw.

Najlepiej jak są tanie.

Jeszcze lepiej, gdy są proste i nie wymagają wielu przygotowań (chyba, że już same te przygotowania są frajdą!)

A już w ogóle super - kiedy sprawiają frajdę nam - dorosłym :) :) :)

Ponieważ z reguły wszystkie te trzy czynniki są dla mnie istotne (szczególnie ostatni* - koniecznie przeczytaj gwiazdkę, jeśli nie lubisz bawić się z dzieckiem), przez kilka ostatnich lat zgromadziłam arsenał takich zabaw lub sposobów na spędzanie wolnego czasu (co to jest wolny czas?:)). I tak wymyśliłam blogowy temat "rodzinnie bez nudy". Dzisiaj wielka premiera cyklu:)

Spróbujcie już w te…

gacie po tacie

Tło:

Nieopodal naszego domu jest mój ulubiony sklep drogeryjny. Przypadł mi do gustu, bo spośród chemii, którą kupuję* mają w zasadzie wszystko, czego potrzebuję. Ale nie to mnie najbardziej urzeka. Bardzo lubię tamtejszą obsługę. Zespół mega miłych pań. Po tylu latach robienia u nich zakupów znamy się na tyle, że polecą coś, jak korzystna promocja jest, krótko czasem pogadamy i wymienimy się uprzejmościami. Rotacja mała, więc twarze w zasadzie wciąż te same, a i moją fizjonomię pewnie już dobrze kojarzą. Uczę Mi (jak już - o ja nieszczęsna - zabieram ją ze sobą do sklepu. Staram się zostawiać ją z kimś w domu, gdy potrzebuję nabyć coś drogą zakupu**), że warto się ukłonić wszelkim pracownikom sklepu, więc w zamian pan ochroniarz, gdy widzi Misię serdecznie ją wita rozpromieniony.

No to było miło. Gdyż kilka dni, po poniższej wizycie, czułam niezły obciach. Byłam czerwona, jak sprzedawane tam szminki.

Kontekst:

Z płcią dylematy są teraz. Co mogą chłopcy, a co dziewczyny: nosić, czym …

2192 dni

2192 dni. Tyle jutro minie od naszego pierwszego spotkania. Chciałabym napisać, że było ono magiczną chwilą, ale... to nieprawda. Rozgoryczona byłam tamtymi wydarzeniami na sali porodowej, tym co mnie spotkało, ale po czasie dostrzegłam w nich duży swój udział. Niedojrzałość, strach, zewnątrzsterowność, nieufność do siebie samej, brak poczucia własnej wartości i sprawstwa - to elementy mojego stanu ducha, który towarzyszył mi, gdy na świat przyszła Misia (i każdego dnia przed jej narodzinami). Na szczęście, gdy zostałyśmy już tylko we dwie, zaczęła się dzika przygoda, ekscytująca wyprawa, wyczerpująca wspinaczka lub łagodna żegluga, innym razem spacer we mgle, a niekiedy ostra jazda rozpędzonym samochodem. Podróż. A podróże kształcą:) Dzięki niej temten stan umysłu, który miałam na porodówce (i już dużo wcześniej) dawno jest wspomnieniem. Zmieniłam się. I za to jestem Misi wdzięczna i będę już zawsze, bo jeszcze nieraz mnie zmobilizuje do przepoczwarzania się w ciekawszą, bardziej war…