Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z grudzień, 2016

poniedziałek z twórczością Misi - pierniczki:)

Święta, a więc pieeeeerniczki:) Nakupiłam w dyskoncie pełno posypek i w tygodniu poprzedzającym Boże Narodzenie miałyśmy niezły fan:) Trochę kulinarny, nieco plastyczny i ciut zakatarzony, bo albo nasypałam za dużo przyprawy do pierników, albo za rok warto kupić mieszankę innej firmy. Albo sama pomieszam, o!


Wciąż zadziwia mnie precyzja i cierpliowść Misi w wykonywaniu takich prac:) Zobaczcie!

Klikając w zdjęcie zobaczysz je w pełnym formacie:)







:)

fanpage

Ekhm, ekhm, raz, dwa, raz, dwa, próba klawiatury:) Uwaga, uwaga - niniejszy blog posiada fanpage!
facebook.com/republikaradosci
to brzmi dumnie! :)
"No to funpage wystartował :):):) Ociągałam się - wiem. Ale już jest! W minionym tygodniu uzupełniałam posty na osi czasu. Znalazły się tu linki do wszystkich wpisów z tego roku. Zatem przewijając stronę możesz jeszcze raz przeżyć 2016 z Republiką Radości :):) Samą mnie zaskoczyło, że zamieniałam myśli i uczucia na literki aż 45 razy! to prawie jeden post na tydzień. A mi nieustannie wydaje się, że nie mam kiedy pisać i tak mało publikuję :):) ... Joy!"
Zapraszam:)

lisy - długopisy

Poniedziałek z Misi twórczością plastyczną: Lisy - długopisy:)


Moje dziecię często i chętnie rysuje długopisem, względnie ołówkiem. Później pracę  koloruje albo nie.  To zależy od natchnienia:) Mamy sporą kolekcję rysunków czarno-białych, granatowo-białych lub szaro - białych. W sumie to jaki długopis znajdzie, takiego używa. Bo przecież mamy też różowy i fioletowy, a jakże! oraz zielony i błękitny (mamo kupisz mi takie kolorowe żelopisy?). Kurczę szkoda, że nie zeskanowałam tych kolorowych, ale nadrobię to! 
Ta technika pozwala jej na uchwycenie szczegółów, a Mi bardzo to lubi. Z czasem dostrzegłam, że rysowanie długopisem, ołówkiem to jej specyficzny styl i sposób ekspresji. 
Poniższy rysunek podoba mi się szczególnie, bo zwierzaki są w ruchy, jest jakaś historia:) Coś jak komiks. Lisia rodzinka i przeprawa przez rzekę:) U góry pies ze spadochronem czuwa nad akcją.
Kliknij w obrazek, a zobaczysz go w pełnym formacie.


Dużo radości na ten tydzień zabiegany Wam życzę:)

jak dopiąć zimową kurtkę w ciąży?

Taki szybciutki post.

Moja serdeczna przyjaciółka jest w ciąży. I dzieli się ze mną różnymi ciekawymi rozwiązaniami dla mam z maleństem pod sercem. Tym razem napiszę o dwóch pomysłach na odzież dla Ciężarówek:)

1. Jesteś w tak zwanej wysokiej ciąży zimą? Zeszłoroczna kurtka się nie dopina, a nowa-specjalnie-dla-kobiet-w-ciąży kosztuje majątek? Zobacz co wymyślono - taki kawałek materiału z dwoma zamkami po dwóch stronach. Jeden jest prawy, a drugi lewy i przypinasz go pomiędzy poły własnej kurtki. Dla mnie genialne! A do tego przyda się jeszcze- jeśli zamierzasz nosić maluszka w chuście w zimne dni. Obojgu Wam będzie ciepło!






źródło: mamamotio.com

Mam adres zagranicznej firmy, ale na bank już coś takiego jest u nas:) A jak nie? Może właśnie odkryłaś/-eś pomysł na biznes?:)


2. Zaś poniższy produkt zrobił na mnie jeszcze większe wrażenie: sukienka do porodu. Projektantom szpitalnych piżam moim zdaniem zabrakło empatii i pomysłowości. Zastanawiałam się też czy aby nie w ogóle wrażliwości …

Sekretne życie zwierzaków domowych - Misi plastyczna interpretacja

"Sekretne życie zwierzaków domowych" to film animowany dla dzieci, który gościł od września w kinach.

Dla naszej małej perły to szczególnie ważna bajka, bo to pierwsza, którą zobaczyła na dużym ekranie. Mi długo nie chciała chodzić na seanse, bo nie lubi tłocznych i głośnych miejsc. Ale zwiastuny oglądała z tak wielkim zainteresowaniem, że zdecydowała się na kino, popcorn i frajdę z poznania zabawnej przygody czworonożnych (i nie tylko) bohaterów.

Emocje związane z całym wydarzeniem wiele tygodni przelewała na papier.

Jesienią powstawały poniższe dzieła:

Aha! - najpierw dla tych, którzy nie znają bajki - oto jej niektórzy bohaterowie:



źródło obrazów: kliknij, kliknij
A tu wybrałam trzy z wieeelu rysunków przedstawiających bohaterów bajki. Kiedy klikniesz w obrazek zobaczysz go w pełnym formacie.



od lewej: Duke (ten duży kudłaty), Cloe (kot, któremu przydałaby się dieta), Bridget (biała nadpobudliwa kulka) oraz Max - główny bohater, którego Misia ukochała najbardziej:) Jakby b…

poniedziałki z twórczością Misi

Wpadłam na pewien pomysł. Mam nadzieję, że przypadnie Wam do gustu:)

Od dziś poniedziałki będą na niniejszym blogu dniem z Misi twórczością. Najczęściej plastyczną, bo to niezmiennie jej główne zainteresowanie. Ale nie tylko - ostatnio na przykład bawi się fotografią. To znaczy podprowadza mój aparat foto i trzaska trylion zdjęć:) Do tej pory szczęśliwie zdołała go nie upuścić! Uwielbia też budować z lego. Ponadto śpiewa, tańczy, podskakuje i itd. itp. Jak to dzieci:)

Niemniej zacznę od rysunków, bo zeskanowałam ich trochę niedawno.

Chciałabym móc napisać, że rozpoczynam cykl cotygodniowych postów na ten temat, ale zbyt dobrze siebie znam, by umieścić to magiczne słowo "cotygodniowych". Dlatego zadeklaruję, że w większość poniedziałków, albo w niektóre? Na pewno nie w każdy, choć dla Własnej przyjemności zadbam o systematyczność, bo po prostu uwielbiam prace mojego dziecka.

Mam nadzieję, że sprawią Wam tyle radości, ile mi i będą miłym rozpoczęciem tygodnia (prawie każdego:…

zielono mi...

Misi od czasu do czasu zdarza się zjadać babole. Tak właśnie - zielone babole. Temat wałkujemy na różne sposoby. Moje wywody o aspektach zdrowotnych, estetycznych i społecznych dają umiarkowane skutki. Sugestie, że jeśli już coś wydłubie, może wytrzeć to w chusteczkę, wykłady o higienie i moje wyznania, że mnie to po prostu po ludzku brzydzi - nie robią wrażenia. Długoterminowe ignorowanie zjawiska też nie działa. Miśka ma to wszystko najwyraźniej w... nosie:)

W sumie jakiś czas po rozmowie jest lepiej, ale jedzenie gili wraca z każdym sezonem na infekcje.

Dla mnie: horror!

W zeszłym tygodniu tak sobie wieczorem leżałyśmy, rozmawiałyśmy o życiu i nagle paluszek córki bezwiednie powędrował do noska, wygrzebał przekąskę, która została w mgnieniu oka zjedzona. Bleeeh -pomyślałam, fuuuj - pomyślałam i pełna niemocy zadałam pytanie:

- Słonko, czy to naprawdę jest fajne, to zjadanie gili?
- Mamo - mówi  pełna zachwytu - one są taaaaakie smaaaaaczne.

to jej (niebieska) perspektywa...
moja (