W tym tygodniu miałam taki jeden dzień, że się wściekłam. Nie, nie na Miśkę. Na sprawę w ogóle z nią niezwiązaną. I chodziłam taka zła od południa. Chociaż malutkiej tego nie okazywałam. Jak zwykle czule do niej mówiłam i śpiewałam piosenki...Około 17 kiedy Mąż wrócił z pracy, córeczka była w stanie takiego rozdrażnienia, że nie byliśmy w stanie jej niczym ukoić. Po prawie godzinie płaczu, który nazywam "płaczem do nieprzytomności" i próbie poszukiwań przyczyn tego stanu ("a może boli ją brzuszek", "może jet głodna", "może chce pić", "może chce spać" - za każdym razem podejmowaliśmy odpowiednie środki, czyli masaże brzuszka, karmienie, pojenie, próby usypiania - wszystko to na nic) nie wytrzymałam i musiałam wyjść do innego pomieszczenia. Tam wykrzyczałam z siebie całą wściekłość i poczułam ogromną ulgę. Po kilku sekundach przyszło totalne ukojenie! Już rozluźniona wróciłam do Misi, wzięłam ją na ręce. Dziewczynka uspokoiła się w tej samej chwili, jeszcze troszkę się poprzytulała, zupełnie łagodna i zasnęła kamiennym snem. Dzieci są sejsmografami naszych emocji, nawet jeśli wydaje nam się, że je przed nimi ukrywamy...
Radośnie Cię witam! A jeśli z uwagi na poniedziałek nie jest Ci zbyt radośnie, to zaraz będzie! Mam dziś dla Ciebie rysunek Misi, który wykonała jesienią i który jest jednym z moich ulubionych. Między innymi dlatego, że rozpoczął nowy etap w rysowaniu jej pasji rysowania. Po prostu włączyła sobie stop w trakcie bajki i postanowiła namalować modela Jojo, zerkając na ekran monitora :) :) :) I jeszcze 3 scenki rodzajowe nasze rodzinne: Z (dużymi) butami się do serca nie wchodzi Sobotni poranek, Misia zaczyna serduszkową licytację (WOŚP czy co?;)): - Mamo! kocham Cię całym sercem! Zerkam na męża i mówię: - Eeeej chyba dzielimy to serce pół na pół z tatą. - TAAAK - tato Ciebie kocham baaaardzo mocno, jesteś moim skarbem, ale mama troszkę większym... My: - ??? - próbujemy zrozumieć jak to sobie wylogikowała (autorskie określenie Mi). - No... bo ty tato masz większy... yyy... (szuka, szuka argumentu, bo ja mam raczej większy rozmiar od męża we wszystki...
Komentarze
Prześlij komentarz