Przejdź do głównej zawartości

you don't mess with the Zohan

(10.02.2012)
Moja córka nawiązuje ze mną kontakt wzrokowy i wodzi za mną oczkami, zatem podjęłam decyzję, że to najwyższy moment, żeby iść do fryzjera:) Już nie mogę się doczekać - dzisiaj o 14:) Poza tym wczoraj moja siostra z duszą na ramieniu (i Misią na drugim ramieniu) została godzinę z malutką, a ja wpadłam niczym tornado do Browaru - w 26 minut (tyle czasu spędziłam tam wg parkomatu) kupiłam sobie 2 bluzki razem z dojściem do sklepu, poszukiwaniem, przymierzaniem i powrotem do samochodu. No i oczywiście kupiłam coś dla Mi - urocze spodenki:) Teraz już tak chyba będzie - zawsze też coś dla niej;) Na razie mam fiksa na punkcie różu - nawet sobie samej kupiłam ostatnio różowe kapcie. Co na to Gabrysia? Jakoś dziwnym trafem zawsze jak założę jej coś uroczego i falbaniastego i RÓŻOWEGO, to akurat jej się uleje. Czasem trzy razy z rzędu, a po założeniu zielonego lub białego body jej mały żołądeczek dziwnie się uspokaja...
:)

Komentarze

Prześlij komentarz