Przejdź do głównej zawartości

przebiśniegi 2.0

Do malkontentów nie należę, jak sądzę, ale... muszę pomarudzić, gdyż spacerki z Misią przynoszą następujące spostrzeżenia: 

- kiedyś, jak topniał śnieg to wyłaniały się spod niego piękne, subtelne przebiśniegi. W dużym mieście, gdy topnieje śnieżna pokrywa wyłaniają się obrzydliwe, wszędobylskie psie kupy...
- gdyby chodniki w mojej dzielnicy mogły śpiewać z pewnością wykonywałyby taką oto mruczankę "jestem byle-jaki i mam same braki"

Tym samym spacer zamienia się z pięknej przechadzki z wózeczkiem, we wątpliwie przyjemny slalom gigant...

Komentarze

  1. Na kanwie przygód z trasy przełajowej z wózkiem dziecięcym a terenowym przypomniał mi się stary, polski kawał:

    - Jadę sobie dziurą, nagle patrzę a tu asfalt!

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz